Myślisz że mi na tobie zależy ?
Radze słuchać czegoś smutnego ;)
*************************
Justin tylko mocno złapał mnie za rękę. Po chwili byłam wieziona na porodówkę i modliłam sie tylko żeby wszystko poszło dobrze...
** Oczami Justina **
Siedzę tu już jakieś dwie godziny i strasznie sie martwię jak z dzieckiem.
Siedziałem tak jeszcze może 5 minut i zobaczyłem lekarza, z którym rozmawiałem wcześniej. Szybko do niego podbiegłem.
- I jak z dzieckiem ?- zapytałem bez zastanowienia.
- Dziecko jest zdrowe i wszystko jest w porządku, tylko pańska dziewczyna jest bardzo słaba.- Odpowiedział mi doktor, a ja byłem spokojniejszy.
- Mogę do niej zajrzeć ?
- Tak, ale proszę tam za długo nie siedzieć.- upomniał mnie lekarz, po czym poszedł. Ja czym prędzej popędziłem na sale do Jess.
** Oczami Jess **
Leżałam wyczerpana w szpitalnym łóżku, nagle ktoś wszedł na salę. Był o Biebs. Ucieszyłam się na jego widok. Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
- Jak się czujesz?- zapytał, uśmiechając się do mnie.
- Dobrze, jestem po prostu zmęczona.- powiedziałam a JB mnie przytulił.
- Ile musisz zostać w szpitalu ?- zapytał
- Ja mogę wyjść jutro ale dziecko musi zostać, jeszcze jakieś 5 dni.- powiedziałam, trochę smutna.
- Nie martw się, będzie dobrze.- pocieszał mnie Justin.
- Wiem to.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Minęły 4 dni odkąd wyszłam ze szpitala, codziennie odwiedzamy naszą córeczkę, a już jutro będziemy mogli zabrać ją do domu.
- Kochanie, powinniśmy dać jej w końcu jakieś imię.- powiedział Justin, patrząc się na nasze dziecko, które leżało w szpitalnym łóżeczku.
- Masz racje co proponujesz?- zapytałam Biebera, a on rozłożył ręce.- Co powiesz na Crystal ?- zapytałam, a on się do mnie uśmiechnął.
- Podoba mi się. Pasuje do niej.- powiedział, a ja pogłaskałam dziecko po głowie.
- No więc Crystal.- uśmiechnęłam się szczerze do chłopaka, a on to odwzajemnił.
Następnego dnia.
Rano poszliśmy z Justinem do szpitala, żeby odebrać dziecko.
- Boże! tak się cieszę że możemy ją stąd zabrać !- Powiedziałam podekscytowana, a Biebs pocałował mnie w głowę.
- Dzień dobry, my przyszliśmy po naszą córkę.- powiedziałam do lekarza, kiedy go zobaczyłam.
- Ale pani dziecko zostało już dzisiaj odebrane.- powiedział doktor, a mnie zamurowało.
- Jak to odebrane? Przez kogo?- zaczęłam panikować.
- Przyszedł po nie taki miły chłopak, mówił że jest ojcem.
- Przecież to ja jestem ojcem !- wydarł się Bieber.
Po tym wszystkim co usłyszałam, miałam ochotę uciec. Nie ważne gdzie. Byłam pewna tego że to Zack zabrał moje dziecko. Po paru minutach próbowałam sie otrząsnąć i zobaczyłam że Justin dalej kłócił się z lekarzem.
- Pana chyba pojebało ! Jak pan mógł oddać moje dziecko komuś obcemu?!- Darł sie Justin, a ja postanowiłam to przerwać.
- Justin uspokój sie i chodź już do domu.- powiedziałam spokojnie.
- Nigdzie nie idę bez Crystal !
- Justin!I tak nic nie zrobisz ! Chodź ze mną do domu to coś wymyślimy!- powiedziałam już mniej spokojnie. Emocje rozsadzały mnie od środka, chciałam płakać, a Justin chyba to zauważył bo zgodził się, żeby wracać.
W domu czekała mnie kolejna niespodzianka. Justin poszedł jeszcze na chwilę do Chrisa, bo coś mu obiecał, a ja weszłam do sypialni. Na łóżku dostrzegłam kartkę. Bez zastanowienia ją podniosłam i zaczęłam czytać. Kiedy skończyłam, myślałam że zemdleję. Zack tam napisał że jeśli chcę odzyskać dziecko to mam się spakować i czekać na niego w parku o 17. A jeśli komuś powiem to dziecko zginie. Nie miałam wyjścia. Musiałam uratować dziecko. Zniszczyłam kartkę i ją wyrzuciłam, po czym spojrzałam na zegarek. Była 15 więc miałam jeszcze trochę czasu. Czym prędzej zaczęłam się pakować, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
Około 16:30 kończyłam się już pakować. W pewnym momencie do pokoju wszedł Justin.
- Co robisz?- zapytał zdziwiony.
- Pakuję się.- stwierdziłam oschle i zapięłam walizkę.
- Co się stało? Po co się pakujesz ?- zapytał czule, ale słychać było zdenerwowanie w jego głosie.
- Wyjeżdżam.- powiedziałam i próbowałam wyjść z pokoju.
- Gdzie ty jedziesz ?- zapytał już dość mocno zdenerwowany chłopak.
- Wyjeżdżam z Zackiem, z resztą to nie twój interes. Wypuść mnie.
- Odbiło ci? Czemu ty z nim wyjeżdżasz? A ja ?- zapytał a mnie zrobiło się jeszcze bardziej przykro.
- Ty? Pff proszę cię! Myślisz że mi na tobie zależy ? Jesteś dla mnie nikim ! Równie dobrze mógł byś nie istnieć!- musiałam kłamać co sprawiało mi jeszcze większy ból.
- Nie mów tak! Jess, przecież cię znam i wiem że tak nie myślisz, wiem że coś do mnie czujesz!- Powiedział, a mnie chciało się płakać, ale nie mogłam.
- Ty nic o mnie nie wiesz ! Zostaw mnie w spokoju!Nic dla mnie nie znaczysz! Człowieku czy ty nie rozumiesz? Poleciałam na ciebie bo jesteś sławny! Nic więcej!- Powiedziałam a on spojrzał na mnie z żalem. Miałam ochotę się na niego rzucić, ale nie mogłam.
Już wychodziłam z domu i usłyszałam za sobą ciche " Ale ja cię kocham", które było przepełnione smutkiem i żalem. Nie chciałam tam iść, chciałam zostać, ale musiałam uratować Crystal. Boże! Czy on musi mi wszystko utrudniać?- pomyślałam, wychodząc, a po moim policzku spłynęła samotna łza. w połowie drogi zaczął padać deszcz. Dalej szlam w deszczu płacząc. Kiedy byłam już w parku, upadłam i płakałam. Po moim ciele spływały liczne strugo deszczu i było mi zimno. Siedziałam tak i płakałam pare minut, aż w końcu ktoś do mnie podszedł i wyciągnął do mnie dłoń. Podniosłam głowę ku górze i zobaczyłam Zacka.
- Wstawaj, jedziemy.- powiedział i zaprowadził mnie do samochodu...
___________________________
Dodałam ! Wiem ! Jest beznadziejny, nudny i wgl do niczego ale mam nadzieję że chociaż trochę się wam spodoba.
Komentujcie!! <33
*************************
Justin tylko mocno złapał mnie za rękę. Po chwili byłam wieziona na porodówkę i modliłam sie tylko żeby wszystko poszło dobrze...
** Oczami Justina **
Siedzę tu już jakieś dwie godziny i strasznie sie martwię jak z dzieckiem.
Siedziałem tak jeszcze może 5 minut i zobaczyłem lekarza, z którym rozmawiałem wcześniej. Szybko do niego podbiegłem.
- I jak z dzieckiem ?- zapytałem bez zastanowienia.
- Dziecko jest zdrowe i wszystko jest w porządku, tylko pańska dziewczyna jest bardzo słaba.- Odpowiedział mi doktor, a ja byłem spokojniejszy.
- Mogę do niej zajrzeć ?
- Tak, ale proszę tam za długo nie siedzieć.- upomniał mnie lekarz, po czym poszedł. Ja czym prędzej popędziłem na sale do Jess.
** Oczami Jess **
Leżałam wyczerpana w szpitalnym łóżku, nagle ktoś wszedł na salę. Był o Biebs. Ucieszyłam się na jego widok. Podszedł do mnie i złapał mnie za rękę.
- Jak się czujesz?- zapytał, uśmiechając się do mnie.
- Dobrze, jestem po prostu zmęczona.- powiedziałam a JB mnie przytulił.
- Ile musisz zostać w szpitalu ?- zapytał
- Ja mogę wyjść jutro ale dziecko musi zostać, jeszcze jakieś 5 dni.- powiedziałam, trochę smutna.
- Nie martw się, będzie dobrze.- pocieszał mnie Justin.
- Wiem to.- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
Minęły 4 dni odkąd wyszłam ze szpitala, codziennie odwiedzamy naszą córeczkę, a już jutro będziemy mogli zabrać ją do domu.
- Kochanie, powinniśmy dać jej w końcu jakieś imię.- powiedział Justin, patrząc się na nasze dziecko, które leżało w szpitalnym łóżeczku.
- Masz racje co proponujesz?- zapytałam Biebera, a on rozłożył ręce.- Co powiesz na Crystal ?- zapytałam, a on się do mnie uśmiechnął.
- Podoba mi się. Pasuje do niej.- powiedział, a ja pogłaskałam dziecko po głowie.
- No więc Crystal.- uśmiechnęłam się szczerze do chłopaka, a on to odwzajemnił.
Następnego dnia.
Rano poszliśmy z Justinem do szpitala, żeby odebrać dziecko.
- Boże! tak się cieszę że możemy ją stąd zabrać !- Powiedziałam podekscytowana, a Biebs pocałował mnie w głowę.
- Dzień dobry, my przyszliśmy po naszą córkę.- powiedziałam do lekarza, kiedy go zobaczyłam.
- Ale pani dziecko zostało już dzisiaj odebrane.- powiedział doktor, a mnie zamurowało.
- Jak to odebrane? Przez kogo?- zaczęłam panikować.
- Przyszedł po nie taki miły chłopak, mówił że jest ojcem.
- Przecież to ja jestem ojcem !- wydarł się Bieber.
Po tym wszystkim co usłyszałam, miałam ochotę uciec. Nie ważne gdzie. Byłam pewna tego że to Zack zabrał moje dziecko. Po paru minutach próbowałam sie otrząsnąć i zobaczyłam że Justin dalej kłócił się z lekarzem.
- Pana chyba pojebało ! Jak pan mógł oddać moje dziecko komuś obcemu?!- Darł sie Justin, a ja postanowiłam to przerwać.
- Justin uspokój sie i chodź już do domu.- powiedziałam spokojnie.
- Nigdzie nie idę bez Crystal !
- Justin!I tak nic nie zrobisz ! Chodź ze mną do domu to coś wymyślimy!- powiedziałam już mniej spokojnie. Emocje rozsadzały mnie od środka, chciałam płakać, a Justin chyba to zauważył bo zgodził się, żeby wracać.
W domu czekała mnie kolejna niespodzianka. Justin poszedł jeszcze na chwilę do Chrisa, bo coś mu obiecał, a ja weszłam do sypialni. Na łóżku dostrzegłam kartkę. Bez zastanowienia ją podniosłam i zaczęłam czytać. Kiedy skończyłam, myślałam że zemdleję. Zack tam napisał że jeśli chcę odzyskać dziecko to mam się spakować i czekać na niego w parku o 17. A jeśli komuś powiem to dziecko zginie. Nie miałam wyjścia. Musiałam uratować dziecko. Zniszczyłam kartkę i ją wyrzuciłam, po czym spojrzałam na zegarek. Była 15 więc miałam jeszcze trochę czasu. Czym prędzej zaczęłam się pakować, a łzy zaczęły spływać po moich policzkach.
Około 16:30 kończyłam się już pakować. W pewnym momencie do pokoju wszedł Justin.
- Co robisz?- zapytał zdziwiony.
- Pakuję się.- stwierdziłam oschle i zapięłam walizkę.
- Co się stało? Po co się pakujesz ?- zapytał czule, ale słychać było zdenerwowanie w jego głosie.
- Wyjeżdżam.- powiedziałam i próbowałam wyjść z pokoju.
- Gdzie ty jedziesz ?- zapytał już dość mocno zdenerwowany chłopak.
- Wyjeżdżam z Zackiem, z resztą to nie twój interes. Wypuść mnie.
- Odbiło ci? Czemu ty z nim wyjeżdżasz? A ja ?- zapytał a mnie zrobiło się jeszcze bardziej przykro.
- Ty? Pff proszę cię! Myślisz że mi na tobie zależy ? Jesteś dla mnie nikim ! Równie dobrze mógł byś nie istnieć!- musiałam kłamać co sprawiało mi jeszcze większy ból.
- Nie mów tak! Jess, przecież cię znam i wiem że tak nie myślisz, wiem że coś do mnie czujesz!- Powiedział, a mnie chciało się płakać, ale nie mogłam.
- Ty nic o mnie nie wiesz ! Zostaw mnie w spokoju!Nic dla mnie nie znaczysz! Człowieku czy ty nie rozumiesz? Poleciałam na ciebie bo jesteś sławny! Nic więcej!- Powiedziałam a on spojrzał na mnie z żalem. Miałam ochotę się na niego rzucić, ale nie mogłam.
Już wychodziłam z domu i usłyszałam za sobą ciche " Ale ja cię kocham", które było przepełnione smutkiem i żalem. Nie chciałam tam iść, chciałam zostać, ale musiałam uratować Crystal. Boże! Czy on musi mi wszystko utrudniać?- pomyślałam, wychodząc, a po moim policzku spłynęła samotna łza. w połowie drogi zaczął padać deszcz. Dalej szlam w deszczu płacząc. Kiedy byłam już w parku, upadłam i płakałam. Po moim ciele spływały liczne strugo deszczu i było mi zimno. Siedziałam tak i płakałam pare minut, aż w końcu ktoś do mnie podszedł i wyciągnął do mnie dłoń. Podniosłam głowę ku górze i zobaczyłam Zacka.
- Wstawaj, jedziemy.- powiedział i zaprowadził mnie do samochodu...
___________________________
Dodałam ! Wiem ! Jest beznadziejny, nudny i wgl do niczego ale mam nadzieję że chociaż trochę się wam spodoba.
Komentujcie!! <33
Tagi:
Rozdział 26
02.02.2012 o godz. 14:01
4.02.2012, 19:43
ttruskafka
napisał(a):
Dodam Ci komentarz, a przecież nie robię tego często wiec.. Zajebisty rozdział wiec rusz dupe i napisz kolejny :D Nie ma to jak dodanie otuchy, nie ? ;D ;***
3.02.2012, 11:59
thatbeeasy
napisał(a):
Boże ten Zack !
Wywalić go za kratki !
A ta nich wraca do Justina z dzieckiem ! ; ]
Świetna jesteś ; *
Wywalić go za kratki !
A ta nich wraca do Justina z dzieckiem ! ; ]
Świetna jesteś ; *
2.02.2012, 22:00
Klaudia napisał(a):
:D czekam na nn
2.02.2012, 16:02
mrrr
napisał(a):
dokładnie zgadzam sie ! WOoooOW .. a moze like ? https://www.facebook.com/pages/Bielskie-Dupeczki/330599300295548?ref=ts
2.02.2012, 15:12
love040497
napisał(a):
wow ! Ja pierdole ale akcja !! Normalnie nie moge uwiezyc ,ze ten jebniety Zack to zrobil !!!! Ty jebniety za krzakami pedal zkurwiony skurwysuny jak cie dopadne z moja patelnia to kurwa nie zyjesz !!! a ty szybko nn pisz !!!
2.02.2012, 14:26
Agnieszka17
napisał(a):
Ja Cię kręcę co tu się dzieje?! Szok! A ten Zack to jakiś kurde zdesperowany psychopata!! Rozdział zarąbisty!:)Czekam na NN:)Mam nadzieje że będzie szybko:)



najgorsze jak twoja bohaterka potraktowała Justina;/
do następnego i zapraszam do mnie ;]